Subiektywnie od autora.

Kolejny miesiąc życia na Alasce minął niepostrzeżenie. Marzec oraz kwiecień, od początku mojego pobytu, były przez lokalsów wskazywane jako brzydki okres. Ni to jeszcze wiosna, ni to już zima. I rzeczywiście, sezon roztopowy przyszedł w tym roku bardzo gwałtownie. Niewiele było też opadów śniegu, chociaż dni z mrozem wciąż całkiem sporo, szczególnie w pierwszej połowie miesiąca. Pozytywnym zaskoczeniem była na pewno duża liczba dni słonecznych, która umilała spacery po topniejącym śniegu i pozwalała, przynajmniej odsłoniętej twarzy, nieco nacieszyć się promieniami. Marzec w Anchorage nieodłącznie będzie już kojarzył mi się z noszeniem kaloszy, ślizganiem po chodnikach i kruszeniem lodu na podjazdach garażowych. Ci, którzy tak jak ja spędzają swoje pierwsze miesiące na Alasce, po raz pierwszy mogą też na własne oczy przekonać się, że na drogach są jednak namalowane linie wyznaczające tor jazdy. Do tej pory była to dość ryzykowna gra. Pierwsza połowa marca tego roku bliższa była zimie, druga zaś, dała nadzieję na nadchodzącą wiosnę. W górach nadal jednak panują w marcu warunki zimowe. Historycznie początki marca dominują z mocnymi mrozami, szczególnie w nocy. Im bliżej kwietnia tym wartości skaczą, osiągając nawet +8 stopni Celsjusza w ciągu dnia! Niektórzy zaczynają już wtedy paradować w t-shirtach, a w sklepach spotkasz ludzi spacerujących w klapkach. W marcu po raz pierwszy sąsiedzi zaczynają rozpalać swoje grille i porządkować zaniedbane ogródki. Co odważniejsi podejmą się też wymiany opon na letnie, czego zdążą jeszcze pożałować. Dni stają się już zdecydowanie dłuższe i wszystkim przybywa energii, co dość łatwo zauważyć na szlakach czy w parkach. Nastrój delikatnie zmienia się, gdy po powrocie ze spaceru zauważysz jak brudne jest Twoje auto pomimo wczorajszej wizyty na myjni. Taki urok początku wiosny.

Topniejące śniegi w miasteczku Talkeetna. Koniec marca. Wiosna tuż tuż.

Co robić w marcu? 

Wbrew pozorom można robić naprawdę sporo. W marcu dość trudno spotkać jeszcze na Alasce turystów, co w moim odczuciu, jest dużym atutem. Jeżeli jesteś więc miłośniczką lub miłośnikiem sportów zimowych to jest to czas warty rozważenia. Wyobraź sobie stosunkowo długi dzień (nawet do 14 godzin) i świetne, zimowe warunki w górach. Nie trzeba szukać daleko – już niecałe 45 minut drogi od Anchorage znajdziecie fantastyczny resort narciarski Alyeska, który pozwoli Ci zjeżdżać z zapierającym dech w piersiach widokiem na ocean. No tak, ale co robić potem? Wybór jest całkiem szeroki – możesz skosztować kuchni w jednej z lokalnych, uroczych knajpek lub zanurzyć się w gorącej wodzie jacuzzi, popularnego wśród miejscowych, hotelu Alyeska. Girdwood, mimo małomiasteczkowego charakteru oferuje wiele atrakcji, a w innych, nieco większych miastach wszystko zimą funkcjonuje normalnie. Warunki pozwolą Ci także na uprawianie narciarstwa biegowego, a świetnie przygotowywanych do tego szlaków jest na Alasce, a także w samym Anchorage, całkiem sporo.

Narciarstwo biegowe w Girdwood, Alaska. Marzec 2019.

Myślisz o dłuższych spacerach? Nie ma problemu, pod warunkiem, że umiesz poruszać się w rakietach śnieżnych. Przyjemne, szczególnie w słoneczny dzień, jest także jazda tzw. fat bike’iem – czyli rowerem na bardzo szerokich kołach, które bez problemu wypożyczysz na miejscu. Ważnym argumentem przemawiającym na korzyść wizyty w marcu jest także szansa zobaczenia zorzy polarnej. Jeżeli więc właśnie zorza polarna jest Twoim priorytetem podczas wycieczki na Alaskę to, ze względu na zanieczyszczenie światłem w Anchorage, warto rozważyć np. Fairbanks. Dotrzesz tam samochodem, samolotem lub, co najbardziej kuszące, pociągiem przejeżdżającym przez najpiękniejsze zakątki Alaski, z Parkiem Narodowym Denali włącznie.  

Co powiesz na jazdę z takimi widokami? Girdwood, Alaska, 2019.

Jeżeli planujesz wizytę na Alasce to na myśl przychodzą Ci pewnie również zwierzęta. W marcu regularnie widuje się w samym Anchorage łosie. To właśnie jednej marcowej nocy obudziło mnie w środku nocy delikatne stukanie w okolicy okien i drzwi. W obawie przed ewentualnym włamaniem szybko zerwałem się na nogi, odsłoniłem energicznie żaluzje i stanąłem twarzą w twarz z wielką gębą łosia, który obgryzał rosnące przy oknie suche gałęzie krzewów. Łosie w tym okresie szczególnie lubią pałętać się po osiedlach. Marzec to także czas, gdy powoli ze snu wybudzają się także niedźwiedzie. Oprócz tego, podczas spacerów, zauważyć można w śniegu setki różnych szlaków i szlaczków, które rozbudzą Twoją wyobraźnię. Pomyśl dodatkowo o jeździe na łyżwach aż do samego czoła lodowca, psich zaprzęgać w alaskańskim interiorze oraz o niższych cenach właściwie wszystkich usług związanych z turystyką i może dojdziesz do wniosku, że marzec nie jest wcale złym wyborem.

Łosie w mieście są nieodłącznym elementem marcowej Alaski.

Planujesz pojawić się na Alasce? Napisz do mnie! Jestem doświadczonym organizatorem wyjazdów, a przy tym wszystkich dużym pasjonatem Alaski i podróży po innych zakątkach świata.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *